Lewe rezerwacje?

Działaniab, mające na celu uszczelnienie granic wprowadziły niemały zamęt w branżę hotelarską. Od 15 października, wskutek utrudnień, jakie mają Ukraińcy chcący wjechać na teren Unii Europejskiej, by otrzymać w konsulacie dowolnego państwa członkowskiego wizę Schengen, oprócz wniosku wizowego i fotografii muszą złożyć szereg dodatkowych dokumentów. Między innymi potwierdzenie zakwaterowania w UE. Owym potwierdzeniem może być przykładowo zaproszenie od osoby fizycznej, bądź prawnej oraz… rezerwacja w hotelu.

Ukraińcy zatem masowo korzystają z tak zwanej rezerwacji gwarantowanej, czyli takiej bez możliwości zwrotu pieniędzy, udostępnionej przez portal rezerwacyjny Booking.com. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że 48 godzin przed planowanym pobytem odwołują rezerwację, bądź dokonują rezerwacji kartami, z których nie można ściągnąć potem należności! Mimo, iż wspomniany portal ma obowiązek nakłonić klienta, dokonującego rezerwacji za pomocą tej strony do podania prawdziwego numeru karty, to coraz częściej spotyka się z brakiem reakcji Booking.com na zgłoszenia.

Sposób na takie działania znalazł między innymi hotel Pastewnik, który wprowadził obowiązek 35 proc. przedpłaty dla kart z zagranicy. Właściciele hoteli planują zgłoszenie sprawy do ambasady Ukrainy w Polsce, bowiem taka sytuacja poważnie zagraża prowadzeniu działalności gospodarczej. Booking.com prosi strony poszkodowane w sprawie o kontakt pod numerem 12 349 40 19.

  • jackselp

    A to dobre, hotele dostały rykoszetem, nie pierwszy raz zresztą